sobota, 9 maja 2015

Rozdzial 6 To nadal nie tak wychodzi jak powinno bylo wyjsc...

Kilka dni pozniej, wynalazek Kowalskiego byl w procesie rozwijania sie. Nie bylo pewne, co to,ale  zdawalo sie z jego opowiesci obiecujace. No ale to przeciez tylko slowa, to sie mowi...I nad tym sie nawet nie mysli, tylko robi. To spory blad. Ale  my tylko wybieramy poszczegolne miejsca, gdzie nikt nas nie widzi. Kazdy ma dobra strone i to ja chce  rozwijac. Ciemna strona  jest spychana i niszczona. Nawet jesli przejawia sie  bardzo slabo, prawie nie przeszkadza, jest  wrzucona ciasno i skategoryzowana jako ta gorsza strona. Nie tylko my ludzie mamy takie cechy. W swiecie pingwinow tak samo bywa. Nie kazdy jednak zdaje sobie sprawe, ze czas  tez na to wplyw jakis jeszcze ma. Potrafi bardzo  zmieniac. Podziwia sie  kogos, kto  wytrwal  tyle przeszkod  podrzuconych przez los. Zycie czasami bywa jak pudelko pralinek. Nigdy nie wiesz ktora pralinka nagle  okaze sie gorzka. Gorzkosc-to slowo kojarzy sie nam automatycznie ze skrzywieniem sie, a to prowadzi jeszcze do tego, ze zacznie sie pisac o smutku. Odczuwanie emocji zawsze bylo czescia  nas,ale  najbardziej wrazliwi  byli Ci ktorzy,wcale na takich nie  wygladali. Wlasnie najbardziej niebezpieczni byli Ci ktorzy  nie zaznali bolu i zalu w swoim rozwoju. Jestesmy jak kwiaty, trzeba nas  podlewac odpowiednimi uczuciami. Inaczej po prostu  zwyczajnie zwiedniemy.Kazdy z nas potrzebuje czegos, co  bardzo uwielbia i poswiecilby na to  mase wlasnego czasu. Jesli nie ma sie  pasji,to wtedy sie wariuje i popada w jakies choroby. Lepiej nie ryzykowac. Dzieli sie dwie rzeczy:obowiazki i przyjemnosc. A wydarzenia sa podstawa  tego, jacy  sa  nasi bohaterowie.
Nie , nikt sie nie spodziewal, ze jego dzielo zacznie naprawde  pracowac! Jednak   i tak nie wiedzieli, ze poniosa  za to powazne  konswekencje. Mozna bylo to zreszta przewidziec...Okazalo sie,ze z tworzywa  wyskoczyl ktos z przeszlosci. Probowali go zawrocic do jego miejsca,ale sie nie dalo.
Dopiero wtedy  sie dowiedzieli,ze  to nie jest takie proste, jak brzmi. Ze czekaja na nich wyzwania...
-Dokad  wyruszymy.-zapytal Szeregowy, bawiac sie jednorozcem jak  zwykle i patrzac  w pusta  przestrzen przed  soba. Nie domyslal sie powagi  sytuacji,  wiedzial tylko to ,co mu powiedzieli.
Wkrotce mialy sie zaczac wyzwania... Bylo  ich 16. Pierwsze sie juz rozpoczynalo ,tylko nie zdawali sobie do konca  z tego sprawy...

piątek, 10 kwietnia 2015

Przeprosiny

No przepraszam, ze  mnie tyle nie bylo. Wiecie, zycie i w ogole. Ale juz  wracam! :D. I to w bardzo dobrym nastroju, wiec czekajcie jeszcze na wpis :D.

sobota, 17 stycznia 2015

Rozdzial 5 Uderzajace poczucie smutku i leczaca radosc-nowa postac :3




Kazdy z nas  doznal kiedys  uczucia  przygniatajacego  smutku- ale nikt nie doznal bolu i niepewnosci powiazanego z dluzszym  trwaniem tego uczucia. Mozna  sie pograzac,  zgarniac rozpacz garsciami, tak jakbysmy podkopywali pod soba  dolek.  I widok krwi- czerwona,  lsniaca  w sloncu, zaschla  plama  krwi rani nas jeszcze mocniej. Uderza prosto w miejsce niczym sterowana  bomba. Nigdy nikt nie powiedzial,jak to jest  pograzac  sie w uczuciu  ,ktore  potrafi zabic nawet najmniejsza iskre  radosci. Przeciwienstwem  tego jest  szczescie.  Smiac sie z byle czego-  to potrafia osoby ,ktore wiele przeszly, a mimo  to ciesza sie  zyciem. Wlasciwie to mozna by o tym  pisac i pisac...
Smiech jest najlepszym lekarstwem na wszystko-  nawet jesli czlowiek czuje sie lepiej,zaraz poczuje sie lepiej.  Poniewaz to sprawia,ze nasze zmartwienia i przemyslenia ulatuja gdzies.   Chwila jest niczym   decyzja, zalezy od nas-  bedzie dobra czy zla-o tym zdecydujesz sam, sama.  W pelnym sloncu wypelniani magicznym  uzalezniajacym uczuciem  nazywanym miloscia-  jednak to wiecej niz tylko slowo. To spojrzenia zawierajace  w sobie tyle uczucia, ze wiecej sie zmiescic nie da. Potrafimy nieprawdopodobnie  kochac! I ta milosc  przebija sie nawet  z nawet  najbardziej mrocznych zakamarkow  duszy, dotyka  tych twardych psychicznych i  tych slabszych. Milosc nie wybiera.
Przejawia sie nawet w najdrobniejszych gestach-zwyczajny podarunek moze byc ogromna radoscia dla  polowki- cos o tym wiem... uwierzcie mi.  Nawet przelotne kocham cie czy dotyk  sprawia,ze  szalejemy.  Czyste,  bezkarne. Jednak bardzo latwo  stracic  kogos blisko. Umiemy kochac.
Ale  umiemy tez ranic.  To jest  jak  kolejny cios  prosto w nasze serca.  To jest jak  wziecie noza i wbicie go prosto w najwrazliwsze miejsce. Zycie jak to zycie  bywa rozne-  ale nie da sie  po prostu poddac. Czasami trzeba wstawac i isc dalej. Dajemy  rade.  Mysli pozytywne daja nam  sile.  Smierc...Trudne slowo dla mnie. Zadaje bol,sciska moje serce,  sprawia wrazenie, jakby niewidzialny sznurek zaciskal sie wokolo mojej duszy. Na sama  mysl  nie moge  wstac  z  smutku  , jestem zalamana.  Nazywam sie Aga i jestem pingwinka. Kiedys bylam czlowiekiem,ale magiczny eliksir mnie przemienil. Doskonale znam obie strony.   Nie wiem jak sie odczarowac  ,ale caly czas  szukam  jakichs  mozliwosci wiec....dzialam.  Moja wyobraznia powedrowala do pieknego,slonecznego miejsca. Wyobrazcie sobie miejsce przesycone  wspaniala,gleboka, czysta zielenia, cudownymi czerwonymi rozami... Wiatr lekko powiewa  w  wasza strona. Wlasnie tak. Czujecie jego delikatny, slaby i cieply podmuch. Jest  przyjemnie.  Doskonale. Wyobrazcie sobie,ze  chcecie siegnac po  kwiat ale mozecie tego pozalowac.  Powoli  skupiacie swoj wzrok na przecudownej rozy.  Jest krucha,delikatna. Kolor czerwony sprawia,ze kojarzy sie automatycznie z sercem, miloscia.  Jednak ma ostre kolce- podobne jak to uczucie- zadaje  nam duzo bolu. Gdzies tam przy brzegu  stawu rosnie trawa,  ryby  spokojnie pluskaja sie w  wodzie, a Ty  zostajesz ochlapana chlodna  woda.  Jest  to bardzo  mile. Rzucasz odrobine karmy dla tych zabawnych rybek. Mozesz zobaczyc, jak podskakuja.
Przypominasz sobie,ze musisz zamknac  drzwi , idziesz. Jestes  bardzo spragniona. Gorac. Wtedy  zauwazasz  szklanke z  woda. Wygladala  normalnie. Wypilam ja. I wtedy wlasnie sie przemienilam...Nie wiem, jak sie odczarowac. Probuje,ale nie wychodzi.  Nic mi w tym zyciu nie wychodzi.... Nie, to nie to,ze  sie nie staram. Po prostu caly czas sie myle. Trudno, musze to olac...

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdzial 4 Wypadek samochodowy oraz dotarcie do zoo-czyli 1 wspomnienie Rico












To bylo w dziwny , jakis nieudany dzien.  Nie, to nie poniedzialek,ktorego tak nienawidzimy. To byl piatek. Wszyscy  uwielbiamy piatek. I kazdy wyczekuje na niego jakby bylo to jakies swieto.
Reklamy weekendowe - na sobote proponowali juz rozne potrawy  i jakies rzeczy. Nic,co mogloby  przyciagnac moja uwage. Dostrzeglem ,ze czlowieki dokads sie spiesza. Az mnie mocno uderzyl wiatr w moj idealnie ulozony wlosek na glowie. Zaczynalem sie denerwowac-nie lubilem miasta. Ale musialem przetrwac, przeciez prawie docieralem do zoo, o ktorym wspominala mi moja rodzina.
-Nie myslalem,ze taki tlum.-mowie. Nie docieralo do mnie,ze piatek oznacza dla nich jakis rodzaj odpoczynku. Przeciez i tak widywalem  osoby, ktore  lenily sie caly czas  w fotelu. Zasmialem sie ironicznie i ide sobie dalej. Znaczy w zasadzie to krocze, prawie szybko. Mialem  zamiar buchnac jakies autko idealne dla mnie. Nie wiedzialem tylko,jakie ma byc. Instynktownie spojrzalem za siebie.
Nic. Czysto. Cala masa  odglosow dociera do mnie. To dziwne uczucie, jakbym byl w oku jakiegos huraganu. U nas nigdy nie bylo tak glosno. No dobrze, jesli bylo-to ja nie zauwazylem tego w zaden sposob...-oczywiscie moja nieuwaga musiala dostac za swoje. Zderzyl sie ze mna samochod i przewrocilem sie na ulice. Jedna z opon mocno mnie drasnela i  pozostawila po sobie brzydko wygladajaca  rane. W zasadzie powinienem byc z niej dumny,ale tak naprawde mialem stracha, ze  przez to nie znajde sobie przyjaciol. Zastanawialem sie,czy kiedykolwiek ktos widzial pingwina lezacego na ulicy i zastanawiajac sie nad  swoim zyciem- a moze widzieli tylko zrozpaczonego,zmeczonego zyciem pingwina, kto wie. Nigdy nie wiedzialem,jak  ludzie widza swiat.
Wiedzialem tylko,ze  nieustannie od nich uciekalem. Nie wiem, jak oni  mysla czy funkcjonuja.
Slyszalem,ze duzo mamy  podobnych cech,ale  tak jak my -maja tez te negatywne. Nucilem sobie
jakas piosenke angielska. Nagle zobaczylem ogromny napis po hiszpansku a bylo to Ser quien soy.
Nie domyslalem sie, o co chodzi. Pobieglem truchcikiem. Wreszcie po godzinach dotarlem do zoo!
Nie wiecie jakie to uczucie docierac do celu! Po latach  podrozy moze wreszcie znajde stale miejsce.
Uff, moje zmeczenie uderza mnie prosto w moje miesnie. Mam zwyczajnie dosc. -Meh.-mowie.
-Wiesz co..-zaczyna  jakis pingwin w poblizu mnie. Spogladam na niego. Wyglada na zaciekawionego tym,co ja tu robie. -Nie wiem,od czego zaczac...padam na leb na szyje.- mowie.- Chodz odpoczniesz troche i przy okazji mnie poznasz. Jestem Skipper.- przedstawil sie dumnie.Widac,ze jest pewny siebie i bardzo madry. Moge sobie nawet  dac urwac  glowe,  ze przeszedl niemal tyle samo ,co ja.
Wszystko  wydaje sie takie inne,kiedy sie w koncu zatrzyma. Trzeba sie nauczyc wielu rzeczy.
-Jak sie nazywasz.-zapytal mnie.-Rico.-powiedzialem. -Masz jakies problemy-spytal.-Odrobine ma problemy z  gramatyka, ale sie poprawi.-odparlem.-Odrobine, to nic takiego. Chcesz  byc w  druzynie.-zapytal.- Tak,chetnie chce.-odparowalem. -Troche tego jest,papierki i takie tam...-odezwal sie wskakujac do bazy a ja wskoczylem wraz  z nim. Na  samym poczatku nie znalem zadnego naukowca ani uroczego- bylismy tylko ja i Skipper, jakas pomniejsza druzyna w  dwojke.- A gdzie te papierki sa.-zapytalem powaznie. - Gdzies sa, nie mam zupelnie do tego glowy...-odparl Skipper.
Zasmialem sie dziwnie a potem zrobilem mine, zeby  rozsmieszyc Skippera.Wygladalem tak:

-Oj,Rico..-zaczal.-Przydalby sie jakis madry...-przyznal. -Wiem,ale ja moge zrobic Kaboom.-mowie.
-I wyrzygac  potrzebne rzeczy,hehe.-rzucil od tak. Pokiwalem  glowa. - Chodzmy sie przejsc.-zaproponowal.-Okej on chetnie.-mowie. Bylismy w mieszkaniu i zastalismy dwa  pingwiny w opalach. -Kaboom-zapytalem.-Tak Rico kaboom.-odparl Skipper.  I wszystko wybuchlo.


Tak to  wygladalo,ze potem musielimy  wiac,  gdzie pieprz rosnie, ale wszystko sie jakos udalo...
-Kowalski jestem.-rzekl wysoki pingwin.- A ja Szeregowy.-rzekl ten mniejszy. -Milo,jestem Rico.-przedstawilem sie. I tak powstala nasza grupa. Brakowalo jeszcze tylko nazwy... nie wiedzielismy.
-Pingwiny.- zaproponowal Skipper. -Tylko tyle...malo oryginalne.-mruknal Szeregowy.
-Ale skad.-zapytal Kowalski. -Nie wiem,co dac, Rico,oswiec nas laskawie.-mruknal.- Yy...Z Madagaskaru.- palnalem pierwsze,co przyszlo mi do glowy. -Brzmi calkiem spoko...-odparl Skipper.
-I nie jest przecietna.-mowi Kowalski.- Przeciez na Madagaskarze nie ma pingwinow-mowi mlody.
-Od teraz sa...my.-odparlem. -My...Rico,specjalista od wysadzania i dawania  roznych rzeczy na zawolanie-wybacz,jesli zabrzmialem dziwnie... Kowalski naukowiec, Szeregowy bedzie uroczym a ja dowodca.-postanowil on.- PRZECIEZ JA  JESTEM  MADRZEJSZY.-krzyknal. Mruknal cos.
-No dobra.  I tak nie mam w zasadzie przyjaciol. Zostaje.-oznajmil urazony.- Ja  tez! Maja tu  telewizje!!!-wola Szeregowy. - A ja jestem przywodca i musze Was ,moi drodzy pilnowac.-stwierdzil,wzdychajac  ciezko. -Zostaje! Kaboom! Ha ha!-  wolam wesolo,a  oni sie rozesmiali...

środa, 7 stycznia 2015

Radocha !!! :D

Moj blog ma  juz 135  wyswietlen. Jeeej! :D Dziekuje !!! :D NN postaram sie  wrzucic jutro :3
http://www.eska.pl/hit/pectus-oceany/6144-  muzyka na dzis :3  piekna!!!

wtorek, 6 stycznia 2015

Luzny wpis

Witam  Was bardzo serdecznie w mily   popoludniowy juz troche  wtorek. Napisze, jak postanowilam zalozyc bloga, otoz  pewna osoba z Facebooka-tak,to o Tobie Alex mowie-nalegala na bloga, wiec stwierdzilam-czemu nie. I tak powstal  ten blog.  Dlaczego ogladam pingwiny..
Poniewaz sa mega  smieszne i maja fajne teksty !  Oprocz tego jest tam moj ulubiony bohater Skipper ale  Rico tez bardzo  lubie,  w pewnym sensie czuje sie troche  z nim utozsamiona , dlatego,ze Rico ma dusze artysty  tak jak ja... Co prawda, nie boje sie igiel jak Skipper, ale bardzo podobny mam charakter,moj charakter  to kombinacja wszystkich pingwinow po trochu :D. Posiadam Fejsa, Twittera,ask , deviantarta i  tyle :D.  Moimi ulubionymi jezykami obcymi sa : angielski, hiszpanski :P.  Niemieckiego nie lubie T.T :D.  Mam 2 blogi, zastanawiam sie czy nie zalozyc  trzeciego na opowiadanie nie o PzM ale sie jeszcze waham . TTYL. :D
P.S: jak macie jakies pytanie to walic smialo,nie gryze :D


Rozdzial 3 Nikt nie wie jakie bedzie jutro

...tego nikt nie wie. A przeszlosc moze i jest rozna, kazdy ma inna. Jedni maja dobra , drudzy woleliby nie miec takiej przeszlosci.Zycie  bywa zaskakujace, jednak nie mozna narzekac, trzeba nauczyc sie zyc z cieniem rzucajacym twoje istnienie jako zwyczajna czesc  zycia. Przeszlosc, terazniejszosc, przyszlosc... Tego ostatniego nie wiemy. Chcemy znac, ale  tu powstaje pytanie-czy warto. Jakos - nie kazdy przeciez przeznaczony jest szczesciu-ludzie , to znaczy czlowieki, lubia uciekac przed przeznaczeniem. Nie kazdy jednak umie to zrobic, w koncu tak czy siak ono nas  odnajdzie. Ale nie roztrzasajmy  szczegolow-swiat i tak idzie do przodu-niezaleznie od tego,co sie na nim dzieje.  Najlepiej zapytac o to Skippera, zapewne on cos wie o tym.  Jednak racja lezy po stronie, tego, ktoremu dane  bylo poznac bol. Bol... -brzmi jak kolejne slowo, a  w rzeczywistosci jest  bardzo przygniatajacym uczuciem sciskajacym nas w  bezradnosci. Mocne, przeszywajace  uczucie.
Na szczescie dzisiaj medycyna idzie do przodu i pomoze naszemu dowodcy uporac sie z niewielkimi dolegliwosciami czy tam drobiazgami ... -problemami z niektorymi  rzeczami. Od czasu do czasu lapaly go jakies slabe bole, ale nie bylo to cos mocnego, czul sie dobrze. Oczywiscie mialo to swoje podloze-on juz sie starzal- niedlugo stuknie mu 12 lat. Kompani wiedza o tym , ale nie maja odwagi powiedziec szefowi, zeby zaprzestal..Nie chca  go urazic. Chociaz zdaniem Kowalskiego szef  powinien zrezygnowac. Ale i tak jest  w niezlej kondycjii jak na swoj wiek. Trzeba pochwalic pozostala po mlodosci naturalna zgrabnosc ciala- dawniej duzo cwiczyl. Choc reszta  druzyny jest duzo mlodsza od niego, zwracaja sie do niego z szacunkiem. Ma tez  oczywiscie wrogow,ale to glupia mniejszosc...oczywiscie nie mam na mysli tej narodowej. Wiekszosc powiedzialaby,ze juz jest za stary,ale on nigdy nie sluchal sie  czyjegos zdania- zawsze byl osobowoscia mocno indywidualna.
Inaczej jest  z Szeregowym, ktory zawsze zdanie innych bral sobie do serca i przejmowal sie i gdyby nie to, ze  jego kumplem jest inteligentny Rico, prawdopodobnie dawno by sie  juz wyprowadzil.
Zajmijmy sie jego charakterem. Z wygladu zawsze byl tym drobniejszym. Ma dobre serce i nigdy nie skrzywdzilby nawet owada. Jednak jesli zechce, potrafi znalezc w  sobie odwage. Z lekka  naiwny i troche za bardzo  latwowierny,ale przeciez nie mozna mu nawyrzucac-nie przeszedl tego samego co czolowy pingwin. Jest mlody, takze to tlumaczy to,ze tak bardzo  latwo podburzyc jego zdanie. Dobrze wychowany, kulturalny. Jego   dawne zycie- nawiazuje glownie do rywalizacji z pancernikiem i mial nadzieje, ze on juz nigdy nie powroci lecz w kazdej chwili moze to zrobic.
Marzy mu sie jednorozec i  uwielbia ogladac telewizje,chociaz najczesciej oglada bajki. Taki wlasnie jest. Ma  duzo cech, zalet i wad.-zupelnie jak istota  ludzka.  Lecz nie porownujmy go do ludzi.
Kowalski. Typ naukowca, troche zwariowanego. Wysoki. Troszeczke to nietypowe jak na pingwina,ale takie  rzeczy sie zdarzaja,ale to prawda,ze nie tak czesto jak myslimy. Potrafi wykombinowac maszyne, niestety zabraklo mu tego,zeby  te maszyny dzialaly.  I tak wspaniale  jest ,ze  tak sie roznia, poniewaz ich charaktery dopelniaja sie. Potrafia  sie przygotowac  na wszystko.
Poniewaz nikt nie wie,jaki  bedzie dzien, Zly ,dobry  a moze przecietny. A moze cos innego,niezwyklego sie wydarzy-kto wie. To niespodzianka.  Ale  teraz trzeba skupic sie na tym,co jest... Pamietajcie, ze nie wszyscy  sa tacy sami i to  jest  cos. Prawdziwy przyjaciel nigdy Cie nie opusci...  I tak mija czas. Pingwiny zawsze  beda-  niezaleznie od wieku i miejsca...

Post informacyjny

Jako,ze niedlugo zbliza sie szkola i w zwiazku z tym koniec ferii. Chcialam  Was poinformowac, ze moze sie tak stac,ze  zaczne  wrzucac posty nieregularnie, jednak bede starac sie te posty jak najczesciej wrzucac. No i dzisiaj NN ! :D Za chwile postaram sie wrzucic :P

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdzial 2 Kaboom! Niespodzianka!

...zastali zniszczony wybieg Juliana. -Co sie dzieje!-powiedzial Rico. - Nie ma mojego wybiegu! Toc to jest  tragedia !!!-wykrzyknal on. - Przestan drzec  morde z powodu jakiegos tronu i czegos tam jeszcze...-mowi pingwin, ktory  wyroznial sie z grupy zawsze cecha przywodcza. - Ale kto rozwalilby tro...-urwal Szeregowy. -Moris.- przerwal mu Kowalski. -Niemozliwe..chyba musialby sie kurcze teleportowac-rzekl najmlodszy z  grupy. - Kaboom- oznajmil Rico i usmiechnal sie.
Dowodca  machnal obojetnie skrzydlem  i grupka wyruszyla na krotki spacer. Nie trwal on jednak  dlugo, poniewaz nadlecial  krol. -Bedzie  na Was  skarga!!!-mowi zdenerwowany. -Nie, nie-odparowal mu.  Po chwili  dostrzegl,ze nadbiega  Mort...Okazja odwrocenia uwagi sie znalazla,no naprawde. Co za dzien. Wzdycha i daje  znak,aby  wkroczyli do bazy. Wskakuja niczym na filmie , z latwoscia-robili to codziennie. Warto uchwycic  ekspresje chwili,wyobrazcie sobie  ten moment wskakiwania i odczuwania fantastycznego wiatru na twarzy. Niesamowite  uczucie, z niczym sie nie moze  rownac.  Poczujcie, jak gladko i bez problemu ladujecie na ziemi. Choc wzniecil sie kurz-wyglada to niezwykle. Czasteczki kurzu opadly a  czworka naszych  bohaterow  zasiadla  do stolu.
-Gramy  w karty-mowi Kowalski. -Zasady znacie-dodal przygladajac sie im uwaznie. -Oczywiscie.Umm...Rico, jakie masz karty-pyta Skipper.-Same slabe-wetschnal.  Grali dalej.
Kontynuuowali leniwa niedziele i mieli nadzieje, ze juz nic jej nie zakloci,ale tym razem przeszkodzil im Julian spiewajacy jakas  durna piosenka z teledysku. -Ciszej tam!!!-zdenerwowal sie jeden z nich. Oczywiscie nie posluchal sie i spiewal dalej, ale bardziej falszowal, wiec tego talentem nazwac nie mozna. Ale  wszyscy,no dobrze-tylko Mort i Moris wmawiaja mu,ze jest utalentowany.
Znacie to pewnie, uczucie zlosci. Chwyta Was mocno za serce, o tak... Wczujcie sie w to co sie dzieje. A teraz widzimy,jak pingwiny  klada sie spac.  Spokojnie bez nerwow. Wszystko wyglada zwyczajnie. Noc sprawia,ze   widac cos, ale slabo. Pada deszcz. Deszcz jest czyms w rodzaju lagodnego wystukiwania rytmu o szybe. Robi sie jesienniej, chlodniej. Przenikliwy  wiatr jest najgorszy, poniewaz od niego mozna sie przeziebic. Czas zwalnia, wszystko jest  na swoim miejscu.
Gwiazdy na niebie  lsnia. W koncu nad ranem budza sie. Poniedzialek! Ulubiony dzien naszych bohaterow, poniewaz  wtedy  moga  wszystko ustalic i dowiedziec sie jakie kto ma zadanie-lubia miec wszystko zaplanowane,  do swobodnej zabawy tak jak wczoraj-raczej sie nie siegalo,chyba ,ze byl to nudny dzien. -Jesien sie zaczyna-stwierdzil naukowiec. Jakby ktos potrzebowal informacji, to przeciez wiadomo!!! Liscie powoli zaczynaja opadac, a  pogoda pogarsza sie znacznie. Chociaz nastroj juz tak bardzo nie. Nadchodzi poczatek wrzesnia,  miesiaca  wczesnej jesieni. Co sie wydarzy...

niedziela, 4 stycznia 2015

Zdjecia pasujace do rozdzialu 1 :D



























Mysle,ze  te 2  wyrazaja wszystko :D

Rozdzial 1 Tak bardzo tajni,ze bardziej chyba sie nie da

Jeden z leniwych niedzielnych  dni, kiedy to pogoda dopisuje-slonce swieci,  nie ma zadnych chmur.
Chociaz  nie jest goraco, pingwiny nadal znajduja sie  w bazie. Rico konczy swoj malunek, na ktorym  znajduje sie jego ukochana lalka-panna Perky. Dzisiaj Skipper  siega po swoja ulubiona kawe-latte. Popija ja swobodnie, pare  lykow. Szeregowy oglada telewizje,  leca jakies  wiadomosci.
Kowalski  pracuje nad  nowym  wynalazkiem. Nagle  z okrzykiem : -Eureka! przerywa  cisze.
-Co tym razem, madralo.-mowi Skipper.-Rico, poprosze oklaski.-powiedzial . Gdy ich nie dostal, zmarszczyl czolo. -Przejdzmy do konkretow. To moze byc przelom!-rzekl z duma. Szeregowy  odwrocil sie ,by zobaczyc ,co sie dzieje. Wylaczyl telewizje. Potem  sluchal ich uwaznie.
-Jesli nas zniszczy, to ja wypadam.-oznajmil Skipper, robiac mine wiecznie niezadowolonego.
-Spokojnie, nie stanie sie tak.-mowi nadajac  swojemu  tonowi  slady pewnosci siebie.
-Nie mozna tak robic,  on zabrania, on  nie pozwoli.-odezwal sie Rico, jak zwykle mylac  gramatyke, ale szczerze-to lepsze niz jakies jdjncvndjnfanf nie do zrozumienia. Jego umiejetnosc mowienia znacznie sie poprawila,  choc mowil o sobie w  trzeciej osobie-  to jednak poczynil ogromne postepy.
-Jest lato, nie powinnismy teraz  zalecac sie do czlowiekow czy cos w tym  stylu,  a nie urzadzac klotnie...-zaczal Szeregowy. - Wlasciwie  to koncowka lata, zolnierzu.- poprawil go Skipper.
-Bardzo mozliwe, ze tak powinnismy.- powiedzial Rico i  usmiechnal sie na ten swoj sposob.
-Do widzenia, Kowalski, nie macie tu nic do gadania.-  stwierdzil  Skipper,  nasladujac Rico.
-Nie, zaczekaj..Szefie! Wynalazlem miksture przenoszaca w przyszlosc!-mowi Kowalski.
-Nie interesuje mnie to, jesli zamierzasz  tego uzyc,ale ostrzegam!-rzekl. Nagle do bazy wkroczyla Marlenka i  wszyscy zamilkli. -Czeesc.-zawolala ona.-Co robicie.-dodala.-Nic, nic. -rzekl Skipper.
Tajni, tak bardzo-pomyslal Kowalski. Ze chyba prawie nikt nie moze sie domyslic. -Leniwa  niedziela,jak kazda inna.-stwierdzil Rico, spogladajac na Marlenke. - Chodzmy na zewnatrz.- zaproponowal Szeregowy. Reszta  nie protestowala, a i Skipper nie skarcil go,ze  powinien sie najpierw zapytac szefa. Jednak  bylo stanowczo za  goraco. Cienie byly  bardzo male-  praktycznie prawie wcale  ich nie bylo. Az trudno uwierzyc, ze to  juz sierpien. Po chwili pojawil sie slaby wiatr.
-Kowalski,opcje.-mruknal Skipper. Gorac  sprawil,ze  zachcialo mu sie bardzo spac. Nawet kawa mu nie pomagala,  przysypial  momentami, kompani musieli go  budzic. Skipper  mruknal cos i usnal.
Niepostrzezenie  przeniesli go do bazy.  -Co za dzien, beznadzieja. Ide po wiatrak.-rzekl Kowalski, po drodze  potknal  sie o cos i  mruknal cos pod nosem. Poszedl do swojego tak jakby pokoju.
-Co dzisiaj namalowales.-mowi Szeregowy do  Rico. -Panna Perky.-odpowiedzial z duma.
-No coz, malarz z Ciebie nie bedzie...-przyznal Szeregowy.-Ale nie jest  zle, cwicz.-dodal.
-Jestes pewien,ze on ma jakis talent.-mowi Rico.- Rico, trzeba  zajrzec w glab  serca,  tam  znajdziesz  odpowiedz.-stwierdzil.  Czas mijal. -Mija 3  godzina, a ten dalej spi.- odezwal sie Rico.- Widze wlasnie, to troche niepokojace.-  odpowiedzial Szeregowy. Bal sie  sprawdzic, co sie dzieje. -Kowalski!!! Skipper  spi od  3  godzin!!!- zawolali jednoczesnie.- Jezu....nie drzyjcie sie...juz ide.-mowi on. Przyszedl,  piorunujac ich obojga pionurajcym  wzrokiem. Szturchnal szefa a ten sie obudzil. -No co.-mowi. -Nic, spij dalej.-odparl. I tak zrobil. Wrocil do pracy. - Juz myslalem..-zaczal on z przestrachem. Nagle uslyszeli okropny halas. -Nie!!!Kurde!!! Cho...o nie!!!-wykrzyknal ktos.
Spokojna niedziela  zostala  niestety  przerwana. -Co sie stalo.- mowi Rico.- Nie wiem.-rzekl Szeregowy.   Powoli wychyneli glowy na zewnatrz,a  tam...

sobota, 3 stycznia 2015

Bohaterowie opowiadania pt. Zawiklana historia


Kowalski
Jest naukowcem, troche zwariowanym. Rzuca jakies madre  teksty i mysli,ze kazdy  go  zrozumie. Emocjonuje  go  wynajdowanie wynalazkow, ktore i  tak sie zepsuja. Kowalski jest pingwinem wysokim. Wyroznia go cecha nieprzecietnej madrosci, chociaz  nie umie czytac. Jednak talent plastyczny-jesli mozna to tak nazwac,  pozwala mu zaprezentowac  taktyke  reszcie. Skipper  czesto mowi  do niego slynne Kowalski opcje.  Uwaza sie za madrego , mozna powiedziec, ze za bardzo sie chwali. Uwielbia  matematyke i inne scisle  przedmioty.
Rico
Choc  slynie glownie z tego,ze  jest  wybuchowy  i nie wiadomo,czego  sie po nim  spodziewac, w  glebi serca jest  dobry. Potrafi byc  uroczy , jesli zechce. Jego ulubionym  tekstem jest Kaboom.
Jego umiejetnosc  mowienia poprawia sie i  moze sie komunikowaby  prawie normalnie, gdyby nie fakt,ze  ma problemy  z gramatyka.  Ogolnie mowiac,  Rico jest  przykladem zlozonej osobowosci: zaskakuje Cie niczym cos,czego jeszcze nie  znasz. Z  pewnoscia jednak nie mozna  powiedziec, ze mozna sie na nim zawiesc. Ponadto  nie zrobilby  krzywdy  swoim kompanom, moze bardziej ogoniastemu...Ktory wiecznie  wkurza Skippera!
Szeregowy
Ten uroczy.  Bardzo znany  ze swojego sposobu  bycia. Jest  bardzo naiwny i uwielbia szefa.
Chociaz  wydaje sie, ze  nie nadaje sie  na czlonka grupy,  to jednak  ma  w sobie pewne cechy  ,ktore pozwalaja mu pozostac  w  grupie...Jakie to sa  cechy, dowiecie sie z czasem.
Skipper
Inteligentny  dowodca-zawsze wie,co zrobic. Prawie nigdy sie nie  myli. Jest  powazny i  spokojny.
Moze sie wydawac, ze nie ma serca, jednak pozory  myla...
Oraz: Marlenka,Julian i inni z  tej bajki.
:D


Powitanie

Zanim  zhejtujecie mnie za brak polskich znakow  to  trzeba  zaznaczyc,ze nie mam ich na laptopie niestety, bo mam niemiecka  klawiatura T.T.  Witam na moim blogu , ktory poswiecony  w calosci bedzie PzM, mojemu  ulubionemu serialowi. Bede  najprawdopodobniej pisac jakies opowiadanie ,ale jeszcze nie jestem pewna jak bedzie to  wygladac-niestety nie kazdemu da sie dogodzic, bo jedna osoba  chce  wiecej opisu,druga mniej, to samo tyczy sie  dialogow.  Jeszcze jedna rzecz ,ze moze mi sie zdarzyc,ze sie powtarzam albo mieszam czasy,ale  to normalne :P. Zapraszam serdecznie!