Kilka dni pozniej, wynalazek Kowalskiego byl w procesie rozwijania sie. Nie bylo pewne, co to,ale zdawalo sie z jego opowiesci obiecujace. No ale to przeciez tylko slowa, to sie mowi...I nad tym sie nawet nie mysli, tylko robi. To spory blad. Ale my tylko wybieramy poszczegolne miejsca, gdzie nikt nas nie widzi. Kazdy ma dobra strone i to ja chce rozwijac. Ciemna strona jest spychana i niszczona. Nawet jesli przejawia sie bardzo slabo, prawie nie przeszkadza, jest wrzucona ciasno i skategoryzowana jako ta gorsza strona. Nie tylko my ludzie mamy takie cechy. W swiecie pingwinow tak samo bywa. Nie kazdy jednak zdaje sobie sprawe, ze czas tez na to wplyw jakis jeszcze ma. Potrafi bardzo zmieniac. Podziwia sie kogos, kto wytrwal tyle przeszkod podrzuconych przez los. Zycie czasami bywa jak pudelko pralinek. Nigdy nie wiesz ktora pralinka nagle okaze sie gorzka. Gorzkosc-to slowo kojarzy sie nam automatycznie ze skrzywieniem sie, a to prowadzi jeszcze do tego, ze zacznie sie pisac o smutku. Odczuwanie emocji zawsze bylo czescia nas,ale najbardziej wrazliwi byli Ci ktorzy,wcale na takich nie wygladali. Wlasnie najbardziej niebezpieczni byli Ci ktorzy nie zaznali bolu i zalu w swoim rozwoju. Jestesmy jak kwiaty, trzeba nas podlewac odpowiednimi uczuciami. Inaczej po prostu zwyczajnie zwiedniemy.Kazdy z nas potrzebuje czegos, co bardzo uwielbia i poswiecilby na to mase wlasnego czasu. Jesli nie ma sie pasji,to wtedy sie wariuje i popada w jakies choroby. Lepiej nie ryzykowac. Dzieli sie dwie rzeczy:obowiazki i przyjemnosc. A wydarzenia sa podstawa tego, jacy sa nasi bohaterowie.
Nie , nikt sie nie spodziewal, ze jego dzielo zacznie naprawde pracowac! Jednak i tak nie wiedzieli, ze poniosa za to powazne konswekencje. Mozna bylo to zreszta przewidziec...Okazalo sie,ze z tworzywa wyskoczyl ktos z przeszlosci. Probowali go zawrocic do jego miejsca,ale sie nie dalo.
Dopiero wtedy sie dowiedzieli,ze to nie jest takie proste, jak brzmi. Ze czekaja na nich wyzwania...
-Dokad wyruszymy.-zapytal Szeregowy, bawiac sie jednorozcem jak zwykle i patrzac w pusta przestrzen przed soba. Nie domyslal sie powagi sytuacji, wiedzial tylko to ,co mu powiedzieli.
Wkrotce mialy sie zaczac wyzwania... Bylo ich 16. Pierwsze sie juz rozpoczynalo ,tylko nie zdawali sobie do konca z tego sprawy...
sobota, 9 maja 2015
piątek, 10 kwietnia 2015
Przeprosiny
No przepraszam, ze mnie tyle nie bylo. Wiecie, zycie i w ogole. Ale juz wracam! :D. I to w bardzo dobrym nastroju, wiec czekajcie jeszcze na wpis :D.
sobota, 17 stycznia 2015
Rozdzial 5 Uderzajace poczucie smutku i leczaca radosc-nowa postac :3
Kazdy z nas doznal kiedys uczucia przygniatajacego smutku- ale nikt nie doznal bolu i niepewnosci powiazanego z dluzszym trwaniem tego uczucia. Mozna sie pograzac, zgarniac rozpacz garsciami, tak jakbysmy podkopywali pod soba dolek. I widok krwi- czerwona, lsniaca w sloncu, zaschla plama krwi rani nas jeszcze mocniej. Uderza prosto w miejsce niczym sterowana bomba. Nigdy nikt nie powiedzial,jak to jest pograzac sie w uczuciu ,ktore potrafi zabic nawet najmniejsza iskre radosci. Przeciwienstwem tego jest szczescie. Smiac sie z byle czego- to potrafia osoby ,ktore wiele przeszly, a mimo to ciesza sie zyciem. Wlasciwie to mozna by o tym pisac i pisac...
Smiech jest najlepszym lekarstwem na wszystko- nawet jesli czlowiek czuje sie lepiej,zaraz poczuje sie lepiej. Poniewaz to sprawia,ze nasze zmartwienia i przemyslenia ulatuja gdzies. Chwila jest niczym decyzja, zalezy od nas- bedzie dobra czy zla-o tym zdecydujesz sam, sama. W pelnym sloncu wypelniani magicznym uzalezniajacym uczuciem nazywanym miloscia- jednak to wiecej niz tylko slowo. To spojrzenia zawierajace w sobie tyle uczucia, ze wiecej sie zmiescic nie da. Potrafimy nieprawdopodobnie kochac! I ta milosc przebija sie nawet z nawet najbardziej mrocznych zakamarkow duszy, dotyka tych twardych psychicznych i tych slabszych. Milosc nie wybiera.
Przejawia sie nawet w najdrobniejszych gestach-zwyczajny podarunek moze byc ogromna radoscia dla polowki- cos o tym wiem... uwierzcie mi. Nawet przelotne kocham cie czy dotyk sprawia,ze szalejemy. Czyste, bezkarne. Jednak bardzo latwo stracic kogos blisko. Umiemy kochac.
Ale umiemy tez ranic. To jest jak kolejny cios prosto w nasze serca. To jest jak wziecie noza i wbicie go prosto w najwrazliwsze miejsce. Zycie jak to zycie bywa rozne- ale nie da sie po prostu poddac. Czasami trzeba wstawac i isc dalej. Dajemy rade. Mysli pozytywne daja nam sile. Smierc...Trudne slowo dla mnie. Zadaje bol,sciska moje serce, sprawia wrazenie, jakby niewidzialny sznurek zaciskal sie wokolo mojej duszy. Na sama mysl nie moge wstac z smutku , jestem zalamana. Nazywam sie Aga i jestem pingwinka. Kiedys bylam czlowiekiem,ale magiczny eliksir mnie przemienil. Doskonale znam obie strony. Nie wiem jak sie odczarowac ,ale caly czas szukam jakichs mozliwosci wiec....dzialam. Moja wyobraznia powedrowala do pieknego,slonecznego miejsca. Wyobrazcie sobie miejsce przesycone wspaniala,gleboka, czysta zielenia, cudownymi czerwonymi rozami... Wiatr lekko powiewa w wasza strona. Wlasnie tak. Czujecie jego delikatny, slaby i cieply podmuch. Jest przyjemnie. Doskonale. Wyobrazcie sobie,ze chcecie siegnac po kwiat ale mozecie tego pozalowac. Powoli skupiacie swoj wzrok na przecudownej rozy. Jest krucha,delikatna. Kolor czerwony sprawia,ze kojarzy sie automatycznie z sercem, miloscia. Jednak ma ostre kolce- podobne jak to uczucie- zadaje nam duzo bolu. Gdzies tam przy brzegu stawu rosnie trawa, ryby spokojnie pluskaja sie w wodzie, a Ty zostajesz ochlapana chlodna woda. Jest to bardzo mile. Rzucasz odrobine karmy dla tych zabawnych rybek. Mozesz zobaczyc, jak podskakuja.
Przypominasz sobie,ze musisz zamknac drzwi , idziesz. Jestes bardzo spragniona. Gorac. Wtedy zauwazasz szklanke z woda. Wygladala normalnie. Wypilam ja. I wtedy wlasnie sie przemienilam...Nie wiem, jak sie odczarowac. Probuje,ale nie wychodzi. Nic mi w tym zyciu nie wychodzi.... Nie, to nie to,ze sie nie staram. Po prostu caly czas sie myle. Trudno, musze to olac...
piątek, 9 stycznia 2015
Rozdzial 4 Wypadek samochodowy oraz dotarcie do zoo-czyli 1 wspomnienie Rico
To bylo w dziwny , jakis nieudany dzien. Nie, to nie poniedzialek,ktorego tak nienawidzimy. To byl piatek. Wszyscy uwielbiamy piatek. I kazdy wyczekuje na niego jakby bylo to jakies swieto.
Reklamy weekendowe - na sobote proponowali juz rozne potrawy i jakies rzeczy. Nic,co mogloby przyciagnac moja uwage. Dostrzeglem ,ze czlowieki dokads sie spiesza. Az mnie mocno uderzyl wiatr w moj idealnie ulozony wlosek na glowie. Zaczynalem sie denerwowac-nie lubilem miasta. Ale musialem przetrwac, przeciez prawie docieralem do zoo, o ktorym wspominala mi moja rodzina.
-Nie myslalem,ze taki tlum.-mowie. Nie docieralo do mnie,ze piatek oznacza dla nich jakis rodzaj odpoczynku. Przeciez i tak widywalem osoby, ktore lenily sie caly czas w fotelu. Zasmialem sie ironicznie i ide sobie dalej. Znaczy w zasadzie to krocze, prawie szybko. Mialem zamiar buchnac jakies autko idealne dla mnie. Nie wiedzialem tylko,jakie ma byc. Instynktownie spojrzalem za siebie.
Nic. Czysto. Cala masa odglosow dociera do mnie. To dziwne uczucie, jakbym byl w oku jakiegos huraganu. U nas nigdy nie bylo tak glosno. No dobrze, jesli bylo-to ja nie zauwazylem tego w zaden sposob...-oczywiscie moja nieuwaga musiala dostac za swoje. Zderzyl sie ze mna samochod i przewrocilem sie na ulice. Jedna z opon mocno mnie drasnela i pozostawila po sobie brzydko wygladajaca rane. W zasadzie powinienem byc z niej dumny,ale tak naprawde mialem stracha, ze przez to nie znajde sobie przyjaciol. Zastanawialem sie,czy kiedykolwiek ktos widzial pingwina lezacego na ulicy i zastanawiajac sie nad swoim zyciem- a moze widzieli tylko zrozpaczonego,zmeczonego zyciem pingwina, kto wie. Nigdy nie wiedzialem,jak ludzie widza swiat.
Wiedzialem tylko,ze nieustannie od nich uciekalem. Nie wiem, jak oni mysla czy funkcjonuja.
Slyszalem,ze duzo mamy podobnych cech,ale tak jak my -maja tez te negatywne. Nucilem sobie
jakas piosenke angielska. Nagle zobaczylem ogromny napis po hiszpansku a bylo to Ser quien soy.
Nie domyslalem sie, o co chodzi. Pobieglem truchcikiem. Wreszcie po godzinach dotarlem do zoo!
Nie wiecie jakie to uczucie docierac do celu! Po latach podrozy moze wreszcie znajde stale miejsce.
Uff, moje zmeczenie uderza mnie prosto w moje miesnie. Mam zwyczajnie dosc. -Meh.-mowie.
-Wiesz co..-zaczyna jakis pingwin w poblizu mnie. Spogladam na niego. Wyglada na zaciekawionego tym,co ja tu robie. -Nie wiem,od czego zaczac...padam na leb na szyje.- mowie.- Chodz odpoczniesz troche i przy okazji mnie poznasz. Jestem Skipper.- przedstawil sie dumnie.Widac,ze jest pewny siebie i bardzo madry. Moge sobie nawet dac urwac glowe, ze przeszedl niemal tyle samo ,co ja.
Wszystko wydaje sie takie inne,kiedy sie w koncu zatrzyma. Trzeba sie nauczyc wielu rzeczy.
-Jak sie nazywasz.-zapytal mnie.-Rico.-powiedzialem. -Masz jakies problemy-spytal.-Odrobine ma problemy z gramatyka, ale sie poprawi.-odparlem.-Odrobine, to nic takiego. Chcesz byc w druzynie.-zapytal.- Tak,chetnie chce.-odparowalem. -Troche tego jest,papierki i takie tam...-odezwal sie wskakujac do bazy a ja wskoczylem wraz z nim. Na samym poczatku nie znalem zadnego naukowca ani uroczego- bylismy tylko ja i Skipper, jakas pomniejsza druzyna w dwojke.- A gdzie te papierki sa.-zapytalem powaznie. - Gdzies sa, nie mam zupelnie do tego glowy...-odparl Skipper.
Zasmialem sie dziwnie a potem zrobilem mine, zeby rozsmieszyc Skippera.Wygladalem tak:
-Oj,Rico..-zaczal.-Przydalby sie jakis madry...-przyznal. -Wiem,ale ja moge zrobic Kaboom.-mowie.
-I wyrzygac potrzebne rzeczy,hehe.-rzucil od tak. Pokiwalem glowa. - Chodzmy sie przejsc.-zaproponowal.-Okej on chetnie.-mowie. Bylismy w mieszkaniu i zastalismy dwa pingwiny w opalach. -Kaboom-zapytalem.-Tak Rico kaboom.-odparl Skipper. I wszystko wybuchlo.
Tak to wygladalo,ze potem musielimy wiac, gdzie pieprz rosnie, ale wszystko sie jakos udalo...
-Kowalski jestem.-rzekl wysoki pingwin.- A ja Szeregowy.-rzekl ten mniejszy. -Milo,jestem Rico.-przedstawilem sie. I tak powstala nasza grupa. Brakowalo jeszcze tylko nazwy... nie wiedzielismy.
-Pingwiny.- zaproponowal Skipper. -Tylko tyle...malo oryginalne.-mruknal Szeregowy.
-Ale skad.-zapytal Kowalski. -Nie wiem,co dac, Rico,oswiec nas laskawie.-mruknal.- Yy...Z Madagaskaru.- palnalem pierwsze,co przyszlo mi do glowy. -Brzmi calkiem spoko...-odparl Skipper.
-I nie jest przecietna.-mowi Kowalski.- Przeciez na Madagaskarze nie ma pingwinow-mowi mlody.
-Od teraz sa...my.-odparlem. -My...Rico,specjalista od wysadzania i dawania roznych rzeczy na zawolanie-wybacz,jesli zabrzmialem dziwnie... Kowalski naukowiec, Szeregowy bedzie uroczym a ja dowodca.-postanowil on.- PRZECIEZ JA JESTEM MADRZEJSZY.-krzyknal. Mruknal cos.
-No dobra. I tak nie mam w zasadzie przyjaciol. Zostaje.-oznajmil urazony.- Ja tez! Maja tu telewizje!!!-wola Szeregowy. - A ja jestem przywodca i musze Was ,moi drodzy pilnowac.-stwierdzil,wzdychajac ciezko. -Zostaje! Kaboom! Ha ha!- wolam wesolo,a oni sie rozesmiali...
środa, 7 stycznia 2015
Radocha !!! :D
Moj blog ma juz 135 wyswietlen. Jeeej! :D Dziekuje !!! :D NN postaram sie wrzucic jutro :3
http://www.eska.pl/hit/pectus-oceany/6144- muzyka na dzis :3 piekna!!!
http://www.eska.pl/hit/pectus-oceany/6144- muzyka na dzis :3 piekna!!!
wtorek, 6 stycznia 2015
Luzny wpis
Witam Was bardzo serdecznie w mily popoludniowy juz troche wtorek. Napisze, jak postanowilam zalozyc bloga, otoz pewna osoba z Facebooka-tak,to o Tobie Alex mowie-nalegala na bloga, wiec stwierdzilam-czemu nie. I tak powstal ten blog. Dlaczego ogladam pingwiny..
Poniewaz sa mega smieszne i maja fajne teksty ! Oprocz tego jest tam moj ulubiony bohater Skipper ale Rico tez bardzo lubie, w pewnym sensie czuje sie troche z nim utozsamiona , dlatego,ze Rico ma dusze artysty tak jak ja... Co prawda, nie boje sie igiel jak Skipper, ale bardzo podobny mam charakter,moj charakter to kombinacja wszystkich pingwinow po trochu :D. Posiadam Fejsa, Twittera,ask , deviantarta i tyle :D. Moimi ulubionymi jezykami obcymi sa : angielski, hiszpanski :P. Niemieckiego nie lubie T.T :D. Mam 2 blogi, zastanawiam sie czy nie zalozyc trzeciego na opowiadanie nie o PzM ale sie jeszcze waham . TTYL. :D
P.S: jak macie jakies pytanie to walic smialo,nie gryze :D
Rozdzial 3 Nikt nie wie jakie bedzie jutro
...tego nikt nie wie. A przeszlosc moze i jest rozna, kazdy ma inna. Jedni maja dobra , drudzy woleliby nie miec takiej przeszlosci.Zycie bywa zaskakujace, jednak nie mozna narzekac, trzeba nauczyc sie zyc z cieniem rzucajacym twoje istnienie jako zwyczajna czesc zycia. Przeszlosc, terazniejszosc, przyszlosc... Tego ostatniego nie wiemy. Chcemy znac, ale tu powstaje pytanie-czy warto. Jakos - nie kazdy przeciez przeznaczony jest szczesciu-ludzie , to znaczy czlowieki, lubia uciekac przed przeznaczeniem. Nie kazdy jednak umie to zrobic, w koncu tak czy siak ono nas odnajdzie. Ale nie roztrzasajmy szczegolow-swiat i tak idzie do przodu-niezaleznie od tego,co sie na nim dzieje. Najlepiej zapytac o to Skippera, zapewne on cos wie o tym. Jednak racja lezy po stronie, tego, ktoremu dane bylo poznac bol. Bol... -brzmi jak kolejne slowo, a w rzeczywistosci jest bardzo przygniatajacym uczuciem sciskajacym nas w bezradnosci. Mocne, przeszywajace uczucie.
Na szczescie dzisiaj medycyna idzie do przodu i pomoze naszemu dowodcy uporac sie z niewielkimi dolegliwosciami czy tam drobiazgami ... -problemami z niektorymi rzeczami. Od czasu do czasu lapaly go jakies slabe bole, ale nie bylo to cos mocnego, czul sie dobrze. Oczywiscie mialo to swoje podloze-on juz sie starzal- niedlugo stuknie mu 12 lat. Kompani wiedza o tym , ale nie maja odwagi powiedziec szefowi, zeby zaprzestal..Nie chca go urazic. Chociaz zdaniem Kowalskiego szef powinien zrezygnowac. Ale i tak jest w niezlej kondycjii jak na swoj wiek. Trzeba pochwalic pozostala po mlodosci naturalna zgrabnosc ciala- dawniej duzo cwiczyl. Choc reszta druzyny jest duzo mlodsza od niego, zwracaja sie do niego z szacunkiem. Ma tez oczywiscie wrogow,ale to glupia mniejszosc...oczywiscie nie mam na mysli tej narodowej. Wiekszosc powiedzialaby,ze juz jest za stary,ale on nigdy nie sluchal sie czyjegos zdania- zawsze byl osobowoscia mocno indywidualna.
Inaczej jest z Szeregowym, ktory zawsze zdanie innych bral sobie do serca i przejmowal sie i gdyby nie to, ze jego kumplem jest inteligentny Rico, prawdopodobnie dawno by sie juz wyprowadzil.
Zajmijmy sie jego charakterem. Z wygladu zawsze byl tym drobniejszym. Ma dobre serce i nigdy nie skrzywdzilby nawet owada. Jednak jesli zechce, potrafi znalezc w sobie odwage. Z lekka naiwny i troche za bardzo latwowierny,ale przeciez nie mozna mu nawyrzucac-nie przeszedl tego samego co czolowy pingwin. Jest mlody, takze to tlumaczy to,ze tak bardzo latwo podburzyc jego zdanie. Dobrze wychowany, kulturalny. Jego dawne zycie- nawiazuje glownie do rywalizacji z pancernikiem i mial nadzieje, ze on juz nigdy nie powroci lecz w kazdej chwili moze to zrobic.
Marzy mu sie jednorozec i uwielbia ogladac telewizje,chociaz najczesciej oglada bajki. Taki wlasnie jest. Ma duzo cech, zalet i wad.-zupelnie jak istota ludzka. Lecz nie porownujmy go do ludzi.
Kowalski. Typ naukowca, troche zwariowanego. Wysoki. Troszeczke to nietypowe jak na pingwina,ale takie rzeczy sie zdarzaja,ale to prawda,ze nie tak czesto jak myslimy. Potrafi wykombinowac maszyne, niestety zabraklo mu tego,zeby te maszyny dzialaly. I tak wspaniale jest ,ze tak sie roznia, poniewaz ich charaktery dopelniaja sie. Potrafia sie przygotowac na wszystko.
Poniewaz nikt nie wie,jaki bedzie dzien, Zly ,dobry a moze przecietny. A moze cos innego,niezwyklego sie wydarzy-kto wie. To niespodzianka. Ale teraz trzeba skupic sie na tym,co jest... Pamietajcie, ze nie wszyscy sa tacy sami i to jest cos. Prawdziwy przyjaciel nigdy Cie nie opusci... I tak mija czas. Pingwiny zawsze beda- niezaleznie od wieku i miejsca...
Na szczescie dzisiaj medycyna idzie do przodu i pomoze naszemu dowodcy uporac sie z niewielkimi dolegliwosciami czy tam drobiazgami ... -problemami z niektorymi rzeczami. Od czasu do czasu lapaly go jakies slabe bole, ale nie bylo to cos mocnego, czul sie dobrze. Oczywiscie mialo to swoje podloze-on juz sie starzal- niedlugo stuknie mu 12 lat. Kompani wiedza o tym , ale nie maja odwagi powiedziec szefowi, zeby zaprzestal..Nie chca go urazic. Chociaz zdaniem Kowalskiego szef powinien zrezygnowac. Ale i tak jest w niezlej kondycjii jak na swoj wiek. Trzeba pochwalic pozostala po mlodosci naturalna zgrabnosc ciala- dawniej duzo cwiczyl. Choc reszta druzyny jest duzo mlodsza od niego, zwracaja sie do niego z szacunkiem. Ma tez oczywiscie wrogow,ale to glupia mniejszosc...oczywiscie nie mam na mysli tej narodowej. Wiekszosc powiedzialaby,ze juz jest za stary,ale on nigdy nie sluchal sie czyjegos zdania- zawsze byl osobowoscia mocno indywidualna.
Inaczej jest z Szeregowym, ktory zawsze zdanie innych bral sobie do serca i przejmowal sie i gdyby nie to, ze jego kumplem jest inteligentny Rico, prawdopodobnie dawno by sie juz wyprowadzil.
Zajmijmy sie jego charakterem. Z wygladu zawsze byl tym drobniejszym. Ma dobre serce i nigdy nie skrzywdzilby nawet owada. Jednak jesli zechce, potrafi znalezc w sobie odwage. Z lekka naiwny i troche za bardzo latwowierny,ale przeciez nie mozna mu nawyrzucac-nie przeszedl tego samego co czolowy pingwin. Jest mlody, takze to tlumaczy to,ze tak bardzo latwo podburzyc jego zdanie. Dobrze wychowany, kulturalny. Jego dawne zycie- nawiazuje glownie do rywalizacji z pancernikiem i mial nadzieje, ze on juz nigdy nie powroci lecz w kazdej chwili moze to zrobic.
Marzy mu sie jednorozec i uwielbia ogladac telewizje,chociaz najczesciej oglada bajki. Taki wlasnie jest. Ma duzo cech, zalet i wad.-zupelnie jak istota ludzka. Lecz nie porownujmy go do ludzi.
Kowalski. Typ naukowca, troche zwariowanego. Wysoki. Troszeczke to nietypowe jak na pingwina,ale takie rzeczy sie zdarzaja,ale to prawda,ze nie tak czesto jak myslimy. Potrafi wykombinowac maszyne, niestety zabraklo mu tego,zeby te maszyny dzialaly. I tak wspaniale jest ,ze tak sie roznia, poniewaz ich charaktery dopelniaja sie. Potrafia sie przygotowac na wszystko.
Poniewaz nikt nie wie,jaki bedzie dzien, Zly ,dobry a moze przecietny. A moze cos innego,niezwyklego sie wydarzy-kto wie. To niespodzianka. Ale teraz trzeba skupic sie na tym,co jest... Pamietajcie, ze nie wszyscy sa tacy sami i to jest cos. Prawdziwy przyjaciel nigdy Cie nie opusci... I tak mija czas. Pingwiny zawsze beda- niezaleznie od wieku i miejsca...
Post informacyjny
Jako,ze niedlugo zbliza sie szkola i w zwiazku z tym koniec ferii. Chcialam Was poinformowac, ze moze sie tak stac,ze zaczne wrzucac posty nieregularnie, jednak bede starac sie te posty jak najczesciej wrzucac. No i dzisiaj NN ! :D Za chwile postaram sie wrzucic :P
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rozdzial 2 Kaboom! Niespodzianka!
...zastali zniszczony wybieg Juliana. -Co sie dzieje!-powiedzial Rico. - Nie ma mojego wybiegu! Toc to jest tragedia !!!-wykrzyknal on. - Przestan drzec morde z powodu jakiegos tronu i czegos tam jeszcze...-mowi pingwin, ktory wyroznial sie z grupy zawsze cecha przywodcza. - Ale kto rozwalilby tro...-urwal Szeregowy. -Moris.- przerwal mu Kowalski. -Niemozliwe..chyba musialby sie kurcze teleportowac-rzekl najmlodszy z grupy. - Kaboom- oznajmil Rico i usmiechnal sie.
Dowodca machnal obojetnie skrzydlem i grupka wyruszyla na krotki spacer. Nie trwal on jednak dlugo, poniewaz nadlecial krol. -Bedzie na Was skarga!!!-mowi zdenerwowany. -Nie, nie-odparowal mu. Po chwili dostrzegl,ze nadbiega Mort...Okazja odwrocenia uwagi sie znalazla,no naprawde. Co za dzien. Wzdycha i daje znak,aby wkroczyli do bazy. Wskakuja niczym na filmie , z latwoscia-robili to codziennie. Warto uchwycic ekspresje chwili,wyobrazcie sobie ten moment wskakiwania i odczuwania fantastycznego wiatru na twarzy. Niesamowite uczucie, z niczym sie nie moze rownac. Poczujcie, jak gladko i bez problemu ladujecie na ziemi. Choc wzniecil sie kurz-wyglada to niezwykle. Czasteczki kurzu opadly a czworka naszych bohaterow zasiadla do stolu.
-Gramy w karty-mowi Kowalski. -Zasady znacie-dodal przygladajac sie im uwaznie. -Oczywiscie.Umm...Rico, jakie masz karty-pyta Skipper.-Same slabe-wetschnal. Grali dalej.
Kontynuuowali leniwa niedziele i mieli nadzieje, ze juz nic jej nie zakloci,ale tym razem przeszkodzil im Julian spiewajacy jakas durna piosenka z teledysku. -Ciszej tam!!!-zdenerwowal sie jeden z nich. Oczywiscie nie posluchal sie i spiewal dalej, ale bardziej falszowal, wiec tego talentem nazwac nie mozna. Ale wszyscy,no dobrze-tylko Mort i Moris wmawiaja mu,ze jest utalentowany.
Znacie to pewnie, uczucie zlosci. Chwyta Was mocno za serce, o tak... Wczujcie sie w to co sie dzieje. A teraz widzimy,jak pingwiny klada sie spac. Spokojnie bez nerwow. Wszystko wyglada zwyczajnie. Noc sprawia,ze widac cos, ale slabo. Pada deszcz. Deszcz jest czyms w rodzaju lagodnego wystukiwania rytmu o szybe. Robi sie jesienniej, chlodniej. Przenikliwy wiatr jest najgorszy, poniewaz od niego mozna sie przeziebic. Czas zwalnia, wszystko jest na swoim miejscu.
Gwiazdy na niebie lsnia. W koncu nad ranem budza sie. Poniedzialek! Ulubiony dzien naszych bohaterow, poniewaz wtedy moga wszystko ustalic i dowiedziec sie jakie kto ma zadanie-lubia miec wszystko zaplanowane, do swobodnej zabawy tak jak wczoraj-raczej sie nie siegalo,chyba ,ze byl to nudny dzien. -Jesien sie zaczyna-stwierdzil naukowiec. Jakby ktos potrzebowal informacji, to przeciez wiadomo!!! Liscie powoli zaczynaja opadac, a pogoda pogarsza sie znacznie. Chociaz nastroj juz tak bardzo nie. Nadchodzi poczatek wrzesnia, miesiaca wczesnej jesieni. Co sie wydarzy...
Dowodca machnal obojetnie skrzydlem i grupka wyruszyla na krotki spacer. Nie trwal on jednak dlugo, poniewaz nadlecial krol. -Bedzie na Was skarga!!!-mowi zdenerwowany. -Nie, nie-odparowal mu. Po chwili dostrzegl,ze nadbiega Mort...Okazja odwrocenia uwagi sie znalazla,no naprawde. Co za dzien. Wzdycha i daje znak,aby wkroczyli do bazy. Wskakuja niczym na filmie , z latwoscia-robili to codziennie. Warto uchwycic ekspresje chwili,wyobrazcie sobie ten moment wskakiwania i odczuwania fantastycznego wiatru na twarzy. Niesamowite uczucie, z niczym sie nie moze rownac. Poczujcie, jak gladko i bez problemu ladujecie na ziemi. Choc wzniecil sie kurz-wyglada to niezwykle. Czasteczki kurzu opadly a czworka naszych bohaterow zasiadla do stolu.
-Gramy w karty-mowi Kowalski. -Zasady znacie-dodal przygladajac sie im uwaznie. -Oczywiscie.Umm...Rico, jakie masz karty-pyta Skipper.-Same slabe-wetschnal. Grali dalej.
Kontynuuowali leniwa niedziele i mieli nadzieje, ze juz nic jej nie zakloci,ale tym razem przeszkodzil im Julian spiewajacy jakas durna piosenka z teledysku. -Ciszej tam!!!-zdenerwowal sie jeden z nich. Oczywiscie nie posluchal sie i spiewal dalej, ale bardziej falszowal, wiec tego talentem nazwac nie mozna. Ale wszyscy,no dobrze-tylko Mort i Moris wmawiaja mu,ze jest utalentowany.
Znacie to pewnie, uczucie zlosci. Chwyta Was mocno za serce, o tak... Wczujcie sie w to co sie dzieje. A teraz widzimy,jak pingwiny klada sie spac. Spokojnie bez nerwow. Wszystko wyglada zwyczajnie. Noc sprawia,ze widac cos, ale slabo. Pada deszcz. Deszcz jest czyms w rodzaju lagodnego wystukiwania rytmu o szybe. Robi sie jesienniej, chlodniej. Przenikliwy wiatr jest najgorszy, poniewaz od niego mozna sie przeziebic. Czas zwalnia, wszystko jest na swoim miejscu.
Gwiazdy na niebie lsnia. W koncu nad ranem budza sie. Poniedzialek! Ulubiony dzien naszych bohaterow, poniewaz wtedy moga wszystko ustalic i dowiedziec sie jakie kto ma zadanie-lubia miec wszystko zaplanowane, do swobodnej zabawy tak jak wczoraj-raczej sie nie siegalo,chyba ,ze byl to nudny dzien. -Jesien sie zaczyna-stwierdzil naukowiec. Jakby ktos potrzebowal informacji, to przeciez wiadomo!!! Liscie powoli zaczynaja opadac, a pogoda pogarsza sie znacznie. Chociaz nastroj juz tak bardzo nie. Nadchodzi poczatek wrzesnia, miesiaca wczesnej jesieni. Co sie wydarzy...
niedziela, 4 stycznia 2015
Rozdzial 1 Tak bardzo tajni,ze bardziej chyba sie nie da
Jeden z leniwych niedzielnych dni, kiedy to pogoda dopisuje-slonce swieci, nie ma zadnych chmur.
Chociaz nie jest goraco, pingwiny nadal znajduja sie w bazie. Rico konczy swoj malunek, na ktorym znajduje sie jego ukochana lalka-panna Perky. Dzisiaj Skipper siega po swoja ulubiona kawe-latte. Popija ja swobodnie, pare lykow. Szeregowy oglada telewizje, leca jakies wiadomosci.
Kowalski pracuje nad nowym wynalazkiem. Nagle z okrzykiem : -Eureka! przerywa cisze.
-Co tym razem, madralo.-mowi Skipper.-Rico, poprosze oklaski.-powiedzial . Gdy ich nie dostal, zmarszczyl czolo. -Przejdzmy do konkretow. To moze byc przelom!-rzekl z duma. Szeregowy odwrocil sie ,by zobaczyc ,co sie dzieje. Wylaczyl telewizje. Potem sluchal ich uwaznie.
-Jesli nas zniszczy, to ja wypadam.-oznajmil Skipper, robiac mine wiecznie niezadowolonego.
-Spokojnie, nie stanie sie tak.-mowi nadajac swojemu tonowi slady pewnosci siebie.
-Nie mozna tak robic, on zabrania, on nie pozwoli.-odezwal sie Rico, jak zwykle mylac gramatyke, ale szczerze-to lepsze niz jakies jdjncvndjnfanf nie do zrozumienia. Jego umiejetnosc mowienia znacznie sie poprawila, choc mowil o sobie w trzeciej osobie- to jednak poczynil ogromne postepy.
-Jest lato, nie powinnismy teraz zalecac sie do czlowiekow czy cos w tym stylu, a nie urzadzac klotnie...-zaczal Szeregowy. - Wlasciwie to koncowka lata, zolnierzu.- poprawil go Skipper.
-Bardzo mozliwe, ze tak powinnismy.- powiedzial Rico i usmiechnal sie na ten swoj sposob.
-Do widzenia, Kowalski, nie macie tu nic do gadania.- stwierdzil Skipper, nasladujac Rico.
-Nie, zaczekaj..Szefie! Wynalazlem miksture przenoszaca w przyszlosc!-mowi Kowalski.
-Nie interesuje mnie to, jesli zamierzasz tego uzyc,ale ostrzegam!-rzekl. Nagle do bazy wkroczyla Marlenka i wszyscy zamilkli. -Czeesc.-zawolala ona.-Co robicie.-dodala.-Nic, nic. -rzekl Skipper.
Tajni, tak bardzo-pomyslal Kowalski. Ze chyba prawie nikt nie moze sie domyslic. -Leniwa niedziela,jak kazda inna.-stwierdzil Rico, spogladajac na Marlenke. - Chodzmy na zewnatrz.- zaproponowal Szeregowy. Reszta nie protestowala, a i Skipper nie skarcil go,ze powinien sie najpierw zapytac szefa. Jednak bylo stanowczo za goraco. Cienie byly bardzo male- praktycznie prawie wcale ich nie bylo. Az trudno uwierzyc, ze to juz sierpien. Po chwili pojawil sie slaby wiatr.
-Kowalski,opcje.-mruknal Skipper. Gorac sprawil,ze zachcialo mu sie bardzo spac. Nawet kawa mu nie pomagala, przysypial momentami, kompani musieli go budzic. Skipper mruknal cos i usnal.
Niepostrzezenie przeniesli go do bazy. -Co za dzien, beznadzieja. Ide po wiatrak.-rzekl Kowalski, po drodze potknal sie o cos i mruknal cos pod nosem. Poszedl do swojego tak jakby pokoju.
-Co dzisiaj namalowales.-mowi Szeregowy do Rico. -Panna Perky.-odpowiedzial z duma.
-No coz, malarz z Ciebie nie bedzie...-przyznal Szeregowy.-Ale nie jest zle, cwicz.-dodal.
-Jestes pewien,ze on ma jakis talent.-mowi Rico.- Rico, trzeba zajrzec w glab serca, tam znajdziesz odpowiedz.-stwierdzil. Czas mijal. -Mija 3 godzina, a ten dalej spi.- odezwal sie Rico.- Widze wlasnie, to troche niepokojace.- odpowiedzial Szeregowy. Bal sie sprawdzic, co sie dzieje. -Kowalski!!! Skipper spi od 3 godzin!!!- zawolali jednoczesnie.- Jezu....nie drzyjcie sie...juz ide.-mowi on. Przyszedl, piorunujac ich obojga pionurajcym wzrokiem. Szturchnal szefa a ten sie obudzil. -No co.-mowi. -Nic, spij dalej.-odparl. I tak zrobil. Wrocil do pracy. - Juz myslalem..-zaczal on z przestrachem. Nagle uslyszeli okropny halas. -Nie!!!Kurde!!! Cho...o nie!!!-wykrzyknal ktos.
Spokojna niedziela zostala niestety przerwana. -Co sie stalo.- mowi Rico.- Nie wiem.-rzekl Szeregowy. Powoli wychyneli glowy na zewnatrz,a tam...
Chociaz nie jest goraco, pingwiny nadal znajduja sie w bazie. Rico konczy swoj malunek, na ktorym znajduje sie jego ukochana lalka-panna Perky. Dzisiaj Skipper siega po swoja ulubiona kawe-latte. Popija ja swobodnie, pare lykow. Szeregowy oglada telewizje, leca jakies wiadomosci.
Kowalski pracuje nad nowym wynalazkiem. Nagle z okrzykiem : -Eureka! przerywa cisze.
-Co tym razem, madralo.-mowi Skipper.-Rico, poprosze oklaski.-powiedzial . Gdy ich nie dostal, zmarszczyl czolo. -Przejdzmy do konkretow. To moze byc przelom!-rzekl z duma. Szeregowy odwrocil sie ,by zobaczyc ,co sie dzieje. Wylaczyl telewizje. Potem sluchal ich uwaznie.
-Jesli nas zniszczy, to ja wypadam.-oznajmil Skipper, robiac mine wiecznie niezadowolonego.
-Spokojnie, nie stanie sie tak.-mowi nadajac swojemu tonowi slady pewnosci siebie.
-Nie mozna tak robic, on zabrania, on nie pozwoli.-odezwal sie Rico, jak zwykle mylac gramatyke, ale szczerze-to lepsze niz jakies jdjncvndjnfanf nie do zrozumienia. Jego umiejetnosc mowienia znacznie sie poprawila, choc mowil o sobie w trzeciej osobie- to jednak poczynil ogromne postepy.
-Jest lato, nie powinnismy teraz zalecac sie do czlowiekow czy cos w tym stylu, a nie urzadzac klotnie...-zaczal Szeregowy. - Wlasciwie to koncowka lata, zolnierzu.- poprawil go Skipper.
-Bardzo mozliwe, ze tak powinnismy.- powiedzial Rico i usmiechnal sie na ten swoj sposob.
-Do widzenia, Kowalski, nie macie tu nic do gadania.- stwierdzil Skipper, nasladujac Rico.
-Nie, zaczekaj..Szefie! Wynalazlem miksture przenoszaca w przyszlosc!-mowi Kowalski.
-Nie interesuje mnie to, jesli zamierzasz tego uzyc,ale ostrzegam!-rzekl. Nagle do bazy wkroczyla Marlenka i wszyscy zamilkli. -Czeesc.-zawolala ona.-Co robicie.-dodala.-Nic, nic. -rzekl Skipper.
Tajni, tak bardzo-pomyslal Kowalski. Ze chyba prawie nikt nie moze sie domyslic. -Leniwa niedziela,jak kazda inna.-stwierdzil Rico, spogladajac na Marlenke. - Chodzmy na zewnatrz.- zaproponowal Szeregowy. Reszta nie protestowala, a i Skipper nie skarcil go,ze powinien sie najpierw zapytac szefa. Jednak bylo stanowczo za goraco. Cienie byly bardzo male- praktycznie prawie wcale ich nie bylo. Az trudno uwierzyc, ze to juz sierpien. Po chwili pojawil sie slaby wiatr.
-Kowalski,opcje.-mruknal Skipper. Gorac sprawil,ze zachcialo mu sie bardzo spac. Nawet kawa mu nie pomagala, przysypial momentami, kompani musieli go budzic. Skipper mruknal cos i usnal.
Niepostrzezenie przeniesli go do bazy. -Co za dzien, beznadzieja. Ide po wiatrak.-rzekl Kowalski, po drodze potknal sie o cos i mruknal cos pod nosem. Poszedl do swojego tak jakby pokoju.
-Co dzisiaj namalowales.-mowi Szeregowy do Rico. -Panna Perky.-odpowiedzial z duma.
-No coz, malarz z Ciebie nie bedzie...-przyznal Szeregowy.-Ale nie jest zle, cwicz.-dodal.
-Jestes pewien,ze on ma jakis talent.-mowi Rico.- Rico, trzeba zajrzec w glab serca, tam znajdziesz odpowiedz.-stwierdzil. Czas mijal. -Mija 3 godzina, a ten dalej spi.- odezwal sie Rico.- Widze wlasnie, to troche niepokojace.- odpowiedzial Szeregowy. Bal sie sprawdzic, co sie dzieje. -Kowalski!!! Skipper spi od 3 godzin!!!- zawolali jednoczesnie.- Jezu....nie drzyjcie sie...juz ide.-mowi on. Przyszedl, piorunujac ich obojga pionurajcym wzrokiem. Szturchnal szefa a ten sie obudzil. -No co.-mowi. -Nic, spij dalej.-odparl. I tak zrobil. Wrocil do pracy. - Juz myslalem..-zaczal on z przestrachem. Nagle uslyszeli okropny halas. -Nie!!!Kurde!!! Cho...o nie!!!-wykrzyknal ktos.
Spokojna niedziela zostala niestety przerwana. -Co sie stalo.- mowi Rico.- Nie wiem.-rzekl Szeregowy. Powoli wychyneli glowy na zewnatrz,a tam...
sobota, 3 stycznia 2015
Bohaterowie opowiadania pt. Zawiklana historia
Kowalski
Jest naukowcem, troche zwariowanym. Rzuca jakies madre teksty i mysli,ze kazdy go zrozumie. Emocjonuje go wynajdowanie wynalazkow, ktore i tak sie zepsuja. Kowalski jest pingwinem wysokim. Wyroznia go cecha nieprzecietnej madrosci, chociaz nie umie czytac. Jednak talent plastyczny-jesli mozna to tak nazwac, pozwala mu zaprezentowac taktyke reszcie. Skipper czesto mowi do niego slynne Kowalski opcje. Uwaza sie za madrego , mozna powiedziec, ze za bardzo sie chwali. Uwielbia matematyke i inne scisle przedmioty.
Rico
Choc slynie glownie z tego,ze jest wybuchowy i nie wiadomo,czego sie po nim spodziewac, w glebi serca jest dobry. Potrafi byc uroczy , jesli zechce. Jego ulubionym tekstem jest Kaboom.
Jego umiejetnosc mowienia poprawia sie i moze sie komunikowaby prawie normalnie, gdyby nie fakt,ze ma problemy z gramatyka. Ogolnie mowiac, Rico jest przykladem zlozonej osobowosci: zaskakuje Cie niczym cos,czego jeszcze nie znasz. Z pewnoscia jednak nie mozna powiedziec, ze mozna sie na nim zawiesc. Ponadto nie zrobilby krzywdy swoim kompanom, moze bardziej ogoniastemu...Ktory wiecznie wkurza Skippera!
Szeregowy
Ten uroczy. Bardzo znany ze swojego sposobu bycia. Jest bardzo naiwny i uwielbia szefa.
Chociaz wydaje sie, ze nie nadaje sie na czlonka grupy, to jednak ma w sobie pewne cechy ,ktore pozwalaja mu pozostac w grupie...Jakie to sa cechy, dowiecie sie z czasem.
Skipper
Inteligentny dowodca-zawsze wie,co zrobic. Prawie nigdy sie nie myli. Jest powazny i spokojny.
Moze sie wydawac, ze nie ma serca, jednak pozory myla...
Oraz: Marlenka,Julian i inni z tej bajki.
:D
Powitanie
Zanim zhejtujecie mnie za brak polskich znakow to trzeba zaznaczyc,ze nie mam ich na laptopie niestety, bo mam niemiecka klawiatura T.T. Witam na moim blogu , ktory poswiecony w calosci bedzie PzM, mojemu ulubionemu serialowi. Bede najprawdopodobniej pisac jakies opowiadanie ,ale jeszcze nie jestem pewna jak bedzie to wygladac-niestety nie kazdemu da sie dogodzic, bo jedna osoba chce wiecej opisu,druga mniej, to samo tyczy sie dialogow. Jeszcze jedna rzecz ,ze moze mi sie zdarzyc,ze sie powtarzam albo mieszam czasy,ale to normalne :P. Zapraszam serdecznie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












